URODZIŁAŚ?OPISZ JAK BYŁO...

Wszystko o porodach i szkołach rodzenia

Moderatorzy: Dida, Rzepka*

Re: URODZIŁAŚ?OPISZ JAK BYŁO...

Postprzez gosia27 » 27 marca 2009, o 18:37

Agunia - ślicznie to opisałaś.
Raz jeszcze serdecznie gratuluję synka!!
Justynka ma już:
Obrazek

Natalka
Obrazek


Obrazek

http://www.bebilon.com.pl/pamietnik/#ow ... 77;page:-1 Zapraszamy!
Avatar użytkownika
gosia27
Dobry Duch
Dobry Duch
 
Posty: 3954
Dołączył(a): 5 lipca 2004, o 10:11
Lokalizacja: Bytom
Dzieci: Justynka ur.17.09.2004
Natalka ur. 05.05.2009

Re: URODZIŁAŚ?OPISZ JAK BYŁO...

Postprzez Lona » 31 marca 2009, o 08:47

Aguniu brawo dla dzielnej mamy i Krzysia, no i nie zapominam o pomocy czyli B. wiem jakie to ważne. Ściskam Was mocniutko :przytul:
Obrazek

Szczęśliwa mama od 01.12.2005 r.
Avatar użytkownika
Lona
Bywam
Bywam
 
Posty: 576
Dołączył(a): 12 lutego 2004, o 22:58
Lokalizacja: duża woda

Re: URODZIŁAŚ?OPISZ JAK BYŁO...

Postprzez Bronka75 » 19 lipca 2010, o 20:50

Jak Franek na świat przyszedł :zębiska:

4.00 obudziłam się stwierdzając, że mam skurcz. Skurcz był lekki, więc po zaliczeniu toalety postanowiłam spać dalej. Nie zdążyłam zasnąć, bo złapał mnie następny skurcz, tak samo lekki. Cóż, adrenalina już podskoczyła i o spaniu nie było mowy, więc wstałam, zrobiłam sobie herbatę, i postanowiłam sprawdzać jak często właściwie są te skurcze. Były co 6-8min. Stwierdziłam, że poczekam z godzinkę czy nie zanikną.

5.00 Skurcze nie zanikły, co więcej na wkładce pojawiła się różowa wydzielina – chyba jednak rodzę ! Skurcze wciąż słabe, co 6-7 min, to pewnie jeszcze potrwa dobrych parę godzin. MMa wciąż jeszcze nie budzę bo nie jestem wcale pewna czy to JUŻ. Ze spokojem prysznic, potem dopakowałam torbę, i sprawdziłam jak tam moja szyjka – OO bez wątpienia coś ruszyło. No to pobudka. MM wcale nie wyglądał na chętnego do wstania.

6.00 Położna odebrała po 3 sygnałach. Zdałam relację - od godziny skurcze lekkie co 5 min. Ale że szyjka chyba mocno rozwarta. No to decyzja – wyruszamy z domów i spotykamy się w szpitalu. No i dobrze, przejedziemy przez Poznań przed porannymi korkami. MM został ostatecznie wywalony z łóżka i dostał śniadanie, którego z nerwów nie mógł ruszyć, ja natomiast owszem zjadłam – nie uśmiechało mi się wielogodzinne rodzenie na czczo.

6.45 Dojechaliśmy do szpitala, po drodze zaliczając 3 troszkę solidniejsze skurcze. Położnej jeszcze nie ma, więc idziemy na izbę przyjęć. Pani wpisuje w komputer całą moją historię, skurcze wciąż w miarę lekkie co 5 min. Szybkie badanie – mamy 5cm.

7.00 Godzina przyjęcia do szpitala. Przebieram się w sexi koszulę do pół tyłka.

A potem się akcja potoczyła szybko. Doszliśmy na salę do porodów rodzinnych, badanie przez położną – szyjka elastyczna, wszystko ok., potem obowiązkowy zapis KTG, ale na szczęście na stojąco. Na skurczu przysiad, w przerwie chodzę lub stoję kręcąc biodrami żeby Młodemu się dobrze schodziło. Skurcze coraz silniejsze i częstsze. Ale w pozycji kucznej do zniesienia. Położna słysząc moje stękanie komentuje „bardzo ładnie idzie”. MM pilnuje żeby woda była cały czas pod ręką. I nagle pytanie – a nie czujesz czasem parcia ? Co? Już? Jak to? Parcie ? :ha: I rzeczywiście, w następnym skurczu czuję parcie. I nie było czasu myśleć o żadnych materacach i pozycjach, położna tylko krzyknęła do reszty „ekipy porodowej” - „zaraz rodzimy, potem mogę nie zdążyć krzyknąć bo wieloródka”, ustawiła łóżko w pozycji siedzącej, pierwszy party, wody poszły, ekipa się zjawiła, drugi party – położna komentuje - ale ma włoski ! trzeci party – i nie obyło się bez strachu na końcówce, bo Małemu zaczęło tętno skakać i lekarz zapowiedział że mam ostatnią szansę urodzić samodzielnie – czwarty party, położna nacięła na 2 szewki (potem tłumaczyła że chciała mi oszczędzić kleszczy) no i główka na zewnątrz, a zaraz wyślizgnęła się cała reszta. Godzina 8.00. Mamy Franka ! 3870g 57cm 10pkt.

Po porodzie spędziliśmy 2 godz. na sali, szycie, pierwsze karmienie, po czym wstałam i powędrowałam na oddział poporodowy. :D
Bronka mama Michała (12'2004), Stasia (03'2007), Franka (07'2010) i Aniołków Mateusza i Łukasza (**) 24tc (04'2009) i (*) 8tc (2006)

Obrazek
Bronka75
To tu To tam
To tu To tam
 
Posty: 333
Dołączył(a): 28 grudnia 2005, o 11:49
Lokalizacja: okolice Poznania

Re: URODZIŁAŚ?OPISZ JAK BYŁO...

Postprzez Niczur » 19 lipca 2010, o 21:04

Bronka, fajnie to opisalas. Wymarzony porod i tylko do pozazdroszczenia. Fajnie, ze jestescie juz wszyscy razem.
ObrazekObrazek

Obrazek

Obrazek

"Sposobem na kochanie kogokolwiek jest uświadomienie sobie,
że moglibyśmy go utracić"
Avatar użytkownika
Niczur
Wszędobylski
Wszędobylski
 
Posty: 1221
Dołączył(a): 10 lipca 2007, o 03:33
Lokalizacja: Mississauga - sercem w Tychach
Dzieci: Coreczka Nella ur. 6 lutego, 2009 o godz. 23:43
Leki: Clo, progesteron, Gonal F
Moja historia: Po 3 latach stal sie cud. Po roku na clo i 4 IUI los sie i do nas usmiechnal. Bo warto sie nie poddawac. Rozpoczete starania o rodzenstwo dla Nelusi w sierpniu '09.

Re: URODZIŁAŚ?OPISZ JAK BYŁO...

Postprzez cynnamon » 19 lipca 2010, o 21:29

Bronka, gratuluję :) Też tak chcę... Ale ja to pierworódka będę ;)
Wszystkie porody powinny tak wyglądać! :kwiatek:
Obrazek
BLOG TOLI

rodzeństwo Toli :)
Obrazek
BLOG CIĄZOWY KALINY

Moje Aniołki 9tc 12.06.06 i 6tc 12.03.07
Avatar użytkownika
cynnamon
Dobry Duch
Dobry Duch
 
Posty: 3062
Dołączył(a): 11 września 2005, o 23:40
Lokalizacja: Warszawa
Dzieci: wyczekana córeńka Tola - ur. 21.12.2007 godz. 13.23
Moja historia: Starania trochę trwały, ale wreszcie jest z nami nasz cud. Teraz czekamy na rodzeństwo Toli.

Re: URODZIŁAŚ?OPISZ JAK BYŁO...

Postprzez mela » 19 lipca 2010, o 22:49

Łatwo, szybko i przyjemnie :)
Tak to ja też bym mogła rodzić.
Pozdrawiam,
mela

Obrazek
Obrazek

Zapraszam do Papużkowa - nowy blog dziewczynek
mela
Wszędobylski
Wszędobylski
 
Posty: 1567
Dołączył(a): 30 marca 2005, o 13:21
Dzieci: Małgosia i Ania

Re: URODZIŁAŚ?OPISZ JAK BYŁO...

Postprzez perk@ » 19 lipca 2010, o 23:13

Wow Bronka, tak to ja i moge 5 dzieci urodzic :zębiska:
Gratuluje takiego porodu!
Niklas Max-jag älskar dig, du är allt jag nagonsin önskat mig, varje dag...varje stund jag älskar dig

Obrazek

Obrazek

http://nietoperki.wordpress.com/ o haslo zapraszam na PW :)
perk@
Wszędobylski
Wszędobylski
 
Posty: 1525
Dołączył(a): 13 lutego 2004, o 01:03
Lokalizacja: SWE
Dzieci: Niusiek-Plusiek :)
Moja historia: Niedoczynnosc tarczycy: Levaxin 75mg.
Omega3, ziolka 3 o. Sroki,folik
Staramy sie o potomka/e nr.2 :)

Re: URODZIŁAŚ?OPISZ JAK BYŁO...

Postprzez skarbuś » 20 lipca 2010, o 08:18

Taki poród to można miło wspominać :love: Gratuluję :kwiatek:
Avatar użytkownika
skarbuś
Wszędobylski
Wszędobylski
 
Posty: 1036
Dołączył(a): 23 czerwca 2005, o 12:01

Re: URODZIŁAŚ?OPISZ JAK BYŁO...

Postprzez Żuczek » 20 lipca 2010, o 10:55

Bronka75 fajnie opisany poród nie wspominając o jego przebiegu. Fajnie, że tak szybko poszło i w miarę mało bolesnie, oj życzyłabym sobie taki ;)
Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
Żuczek
Pełno mnie
Pełno mnie
 
Posty: 864
Dołączył(a): 17 lutego 2005, o 11:52
Lokalizacja: polskie morze
Dzieci: Maja: 25.11.2005
Wojtuś: 27.07.2010

Re: URODZIŁAŚ?OPISZ JAK BYŁO...

Postprzez madziunia » 21 lipca 2010, o 14:55

Historia porodu – Natalia
Sobota 24.04.2010r.
38 tydz. 3 dzień ciąży
Absolutnie nic nie sugerowało, że poród rozpocznie się niebawem…

Godz. 19
Jesteśmy w domu sami z Kacperkiem. Mąż amatorsko gra w piłkę nożną i tego dnia miał mecz. Oczywiście za każdym razem kiedy wychodził na treningi i mecze miał przykaz częstego sprawdzania telefonu. Zabrałam się za kąpiel syna a w międzyczasie usiadłam na toalecie i bardzo się zdziwiłam. Zaczęłam krwawić! Pierwszy poród rozpoczął się dokładnie tak samo, dlatego wiedziałam, że to jest czas na szpital. Natychmiast wyciągnęłam z wanny Kacperka, ubrałam go w piżamkę i złapałam za telefon. Zaczęłam wydzwaniać do Artura, niestety nie odbierał. Następnie zadzwoniłam do teściowej, żeby przyjechała do Kacperka. Później do mojej mamy i brata. Chciałam mieć jakieś zabezpieczenie dowozu do szpitala w razie gdybym nie dodzwoniła się do Artura. Na szczęście mąż po chwili oddzwonił i w ciągu kilku minut był już w domu. Wzięłam szybki prysznic, dopakowałam torbę i spokojnie pojechaliśmy do szpitala.

Godz. 20.30
Na izbie przyjęć załatwiliśmy wszystkie formalności po czym położna sprawdziła rozwarcie. Było na 2 cm ale oczywiście nie miałam żadnych skurczy i położna stwierdziła, że raczej dzisiaj nie urodzę. Zapewniłam położną, że przy Kacperku miałam dokładnie tak samo a w ciągu kilku godzin było już po wszystkim. Po moim zapewnieniu poszliśmy na porodówkę a tam podłączono mnie do KTG i przebadano ponownie. Na KTG rejestrowały się maksymalne skurcze (dla mnie wciąż bezbolesne) a szyjka rozwarła się na 5 cm.

Godz. 21.30
Na chwilę spadło tętno dziecka i zrobiła się koło mnie lekka wrzawa. Przestraszyłam się bo już myślałam, że chcą mnie zabrać na cesarkę ale po chwili wszystko wróciło do normy. Prawdopodobnie Natalia złapała za pępowinę i sama się poddusiła  Na KTG wciąż rejestrują się maksymalne, bezbolesne skurcze.

Godz. 22.00
Położna prosi, żebym skorzystała z toalety i spróbowała się jeszcze wysikać po czym mam poprosić męża czekającego przed porodówką. Wchodzimy do boksu porodowego i słyszę pytanie czy chciałabym urodzić dzisiaj czy jutro. Położna żartobliwie sugeruje 24.04 bo jej cały dzień świetnie pisało się tę datę. Oczywiście patrząc na zegar wiszący na ścianie i widząc godzinę śmieję się, że dzisiaj to pewnie nie zdążę ale jeśli ona potrafi tak czarować to chcę dzisiaj.

Godz. 22.30
Podłączono mi oksytocynę i dano antybiotyk z powodu niewyleczonego zapalenia pęcherza, wynik odebrałam dwa dni wcześniej. Położna chce się ze mną zakładać i mówi, że daje mi czas na urodzenie Natalii do godz.23.30. Kolejne badanie i rozwarcie na 7 cm, wtedy położna pomaga przebić pęcherz. Wody są czyste, ciepłe i pomału spływają mi po nodze. Dopiero po odejściu wód płodowych zaczynam czuć skurcze i tak jak przy Kacperku są to skurcze krzyżowe. Panowałam nad nimi, oddechem pomagałam łagodzić ból a przy każdym skurczu łapałam Artura za rękę bo to mi bardzo pomagało. Między skurczami piłam wodę podawaną przez męża. Mąż wycierał mi też spoconą twarz, był bardzo pomocny. Położna kilka razy podczas skurczy (ała-chociaż była bardzo delikatna) sprawdza rozwarcie i cały czas śmiejąc się wylicza mi czas. Prosi też abym co jakiś czas zmieniała pozycję, żeby dziecko szybciej schodziło.

Godz.23.10
Rozwarcie 9-10 cm. Widzę, że położna zaczyna ubierać się do porodu. Cieszę się niezmiernie bo zaczynam wierzyć w to, że faktycznie zaraz urodzę.

Godz. 23.15
Zaczynają się skurcze parte… Słyszę, że dobrze mi idzie… Zostaję lekko nacięta.

Godz. 23.25
W trzeciej lub czwartej serii skurczy partych wypycham Natalię i jest już po wszystkim.
Dostaję cieplutką Natusię na piersi. Dostaje 10 pkt. Apgar, jest zdrowa. Malutka głośno płacze a ja mówię do Niej. Artur dostaje nożyczki do przecięcia pępowiny, Pani doktor robi zdjęcia. Jestem szczęśliwa, że cały poród przebiegł tak szybko, łatwo i dość bezboleśnie. Dla mnie poród trwał 55 min. bo tylko przez taki czas odczuwałam ból.
Natalia zostaje zabrana przez położną i Artur idzie z nimi. Informują mnie, że Natalia waży 3470 g i jest długa na 55 cm.
Pod okiem Pani doktor wypycham jeszcze łożysko po czym zostaję zszyta.
Po zważeniu i zmierzeniu dostaję już zawiniętą w becik Natalię więc mogę przystawić ją do piersi. Po jakiejś godzinie pielęgniarka zabiera Malutką a ja pod okiem męża i położnych leżę jeszcze na porodówce kolejną godzinę.
Miałam dwa bardzo podobne porody bo wszystko przebiegało niemalże identycznie. Z Natalią jedynie poród był szybszy, chociaż już przy Kacperku myślałam, że to był bardzo szybki poród. Przy Natalii potrafiłam spokojnie przeżywać skurcze, nie wiem czy to doświadczenie wcześniejszego porodu mi pomogło czy jednak te skurcze były mniej bolesne? Oczywiście nadal jestem zwolenniczką wspólnego porodu bo razem z mężem przechodzi się go łatwiej.
Po takim porodzie zapragnęło mi się trzecie dziecko ale chyba nie mam aż takich zdolności negocjacyjnych aby przekonać męża 
Kacperek ur. 30.06.2006 r. o godz. 22.00
Obrazek

Natalia ur. 24.04.2010 r. o godz. 23.25
Obrazek

http://www.kacperkowe-wiesci.blog.onet.pl
Avatar użytkownika
madziunia
Wszędobylski
Wszędobylski
 
Posty: 1106
Dołączył(a): 29 listopada 2005, o 18:20
Lokalizacja: Tychy
Dzieci: Kacper Mateusz ur. 30.06.2006 r.
Natalia Alicja ur. 24.04.2010 r.

Re: URODZIŁAŚ?OPISZ JAK BYŁO...

Postprzez perk@ » 21 lipca 2010, o 15:17

madziunia napisał(a):Po takim porodzie zapragnęło mi się trzecie dziecko ale chyba nie mam aż takich zdolności negocjacyjnych aby przekonać męża 


Super porod, a MM jeszcze moze namowisz, chlopow da sie przekabacic :pan zielony:
Niklas Max-jag älskar dig, du är allt jag nagonsin önskat mig, varje dag...varje stund jag älskar dig

Obrazek

Obrazek

http://nietoperki.wordpress.com/ o haslo zapraszam na PW :)
perk@
Wszędobylski
Wszędobylski
 
Posty: 1525
Dołączył(a): 13 lutego 2004, o 01:03
Lokalizacja: SWE
Dzieci: Niusiek-Plusiek :)
Moja historia: Niedoczynnosc tarczycy: Levaxin 75mg.
Omega3, ziolka 3 o. Sroki,folik
Staramy sie o potomka/e nr.2 :)

Re: URODZIŁAŚ?OPISZ JAK BYŁO...

Postprzez kaja26 » 21 lipca 2010, o 21:10

madziunia, bronka Wasze opisy powodują że myślę o porodzie sn jako czymś magicznym i cudownym :love: i niezmiennie mam nadzieję ... :serce:
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
kaja26
Dobry Duch
Dobry Duch
 
Posty: 3418
Dołączył(a): 7 maja 2005, o 23:10
Lokalizacja: Szczecin
Dzieci: Hanna Zofia urodzona 13.11.2007
Moja historia: asthenoteratospermia, 33 cykl starań -dzidzia jest wynikiem I udanej iui w cyklu po hsg:)

Re: URODZIŁAŚ?OPISZ JAK BYŁO...

Postprzez mela » 21 lipca 2010, o 22:37

madziunia - fajnie opisane, zupełnie nie czuję się, że to był poród. A najlepszy jest fragment o zdjęciach robionych przez lekarkę :zębiska:
Pozdrawiam,
mela

Obrazek
Obrazek

Zapraszam do Papużkowa - nowy blog dziewczynek
mela
Wszędobylski
Wszędobylski
 
Posty: 1567
Dołączył(a): 30 marca 2005, o 13:21
Dzieci: Małgosia i Ania

Re: URODZIŁAŚ?OPISZ JAK BYŁO...

Postprzez Pyśka » 22 lipca 2010, o 21:30

MADZIUNIA I BRONKA PIĘKNIE WAM POSZŁO!!!
Avatar użytkownika
Pyśka
Bywam
Bywam
 
Posty: 466
Dołączył(a): 7 września 2004, o 20:06

Re: URODZIŁAŚ?OPISZ JAK BYŁO...

Postprzez Niczur » 22 lipca 2010, o 22:08

Madziunia, super opis. Piekny porod. Nic tylko namawiac meza na jeszcze jedno malenstwo :love:
ObrazekObrazek

Obrazek

Obrazek

"Sposobem na kochanie kogokolwiek jest uświadomienie sobie,
że moglibyśmy go utracić"
Avatar użytkownika
Niczur
Wszędobylski
Wszędobylski
 
Posty: 1221
Dołączył(a): 10 lipca 2007, o 03:33
Lokalizacja: Mississauga - sercem w Tychach
Dzieci: Coreczka Nella ur. 6 lutego, 2009 o godz. 23:43
Leki: Clo, progesteron, Gonal F
Moja historia: Po 3 latach stal sie cud. Po roku na clo i 4 IUI los sie i do nas usmiechnal. Bo warto sie nie poddawac. Rozpoczete starania o rodzenstwo dla Nelusi w sierpniu '09.

Re: URODZIŁAŚ?OPISZ JAK BYŁO...

Postprzez Sol-ka » 25 lipca 2010, o 12:50

Tym razem było ekspresowo. :zębiska:

W nocy z 19 na 20 lipca pierwsze skurcze. Trwały 3 godziny, ale nie były całkiem regularne i średnio bolesne. Zniknęły po ciepłej kąpieli.

W dzień skurcze jeszcze bardziej nieregularne i praktycznie niebolesne.

Wieczorem ok 21 wizyta u położnej. Rozwarcie na palec, czyli tak jak od 2 tygodni, szyjka miękka w linii. Przeżyłam masaż szyjki (maskara :dance: ) i powdychałam nieznane mi "coś" i pojechałam do domu z informacją, że jeśli już czas to się zacznie.
Zaczęło się od razu po wyjściu ze szpitala...
Do 23 skurcze nieregulrne.
Po 23 kąpiel, w której czułam taką ulgę, że skonczyłam ją po północy. :) Od tej pory skurcze coraz bardziej bolesne i regularne (co ok 3 min).
O 1 poszłam zrobić sobie herbatę i kanapkę coby na głodniaka nie rodzić. Było już tak ciężko, że sama nie wiem jak ja nie tylko zrobiłam, ale i zjadłam... :ha:
o 1:30 telefon do położnej i hasło przyjeżdżajcie.
W szpitalu byliśmy o 2:15. Zapis KTG: serce jak dzwon, Milenka nadzwyczaj ruchliwa, a skurcze od 55-75, jeden na 100, i krótkie (wg moich pomiarów trwały 30 sekund). Pierwsze badanie: 4cm rozwarcia. Parę minut masażu i jest 6cm. Pogawędka z lekarzem i już 7cm. Potem najmniej miła część: lewatywa...
Później już było ekspresowo. MM zdążył mnie zobaczyć tylko na moment, jeszcze jeden masaż i rodzimy. Byłam już wykończona, ciągle mówiłam, że nie dam rady przez co 1 parcie było nieefektywne. Spięłam się jednak w sobie i po 3 partych o 4 rano Milenka była na moim brzuchu. :love: Taka mokra, wrzeszcząca i prześliczna. :love: Najpiękniejszy moment w moim życiu jako, że Emila widziałam dopiero po pół godzinie od porodu.
Niestety nie udało się urodzić bez nacięcia ponieważ po pierwszym porodzie z Vacuum moja blizna była duża i źle się poddawała.
To jednak nic strasznego. Najbardziej mnie szokuje gdy widzę zapis w książeczce Małej: I faza porodu - 2h55min, II faza - 5 minut. :odijacz:
Takich porodów życzę wszystkim.
ObrazekObrazek
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Sol-ka
Dobry Duch
Dobry Duch
 
Posty: 3320
Dołączył(a): 27 października 2005, o 13:13
Lokalizacja: Góry Sowie
Dzieci: Emil Aleksander ur. 15.09.2007
Milena Anna ur. 21.07.2010
Moja historia: www.solkoweszczescie.blox.pl

Re: URODZIŁAŚ?OPISZ JAK BYŁO...

Postprzez Bronka75 » 25 lipca 2010, o 19:46

Solka piękny poród :love: Gratulacje :)
Bronka mama Michała (12'2004), Stasia (03'2007), Franka (07'2010) i Aniołków Mateusza i Łukasza (**) 24tc (04'2009) i (*) 8tc (2006)

Obrazek
Bronka75
To tu To tam
To tu To tam
 
Posty: 333
Dołączył(a): 28 grudnia 2005, o 11:49
Lokalizacja: okolice Poznania

Re: URODZIŁAŚ?OPISZ JAK BYŁO...

Postprzez mela » 25 lipca 2010, o 20:16

Sol-ka - sama przyjemność :pan zielony:
Pozdrawiam,
mela

Obrazek
Obrazek

Zapraszam do Papużkowa - nowy blog dziewczynek
mela
Wszędobylski
Wszędobylski
 
Posty: 1567
Dołączył(a): 30 marca 2005, o 13:21
Dzieci: Małgosia i Ania

Re: URODZIŁAŚ?OPISZ JAK BYŁO...

Postprzez landrynkowa » 25 lipca 2010, o 20:41

Madziunia wiesz ze u nas z Leną bylo podobnie? Zaczelam rodzic wieczorem 22.04, i tez sie zastanawialismy czy zdążę 22 czy już 23. I urodziłam 0.05 juz 23.04 :pan zielony:
Solka moja druga faza porodu przy Lenie 55 minut :ups:
ObrazekObrazek
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika
landrynkowa
Pełno mnie
Pełno mnie
 
Posty: 952
Dołączył(a): 4 sierpnia 2005, o 10:49
Lokalizacja: Łódź
Dzieci: Lena, ur. 23.04.2006
Dominik, ur. 8.04.2010

Re: URODZIŁAŚ?OPISZ JAK BYŁO...

Postprzez cynnamon » 25 lipca 2010, o 20:52

Solka, to rzeczywiście ekspresik :) Fajnie :)
Obrazek
BLOG TOLI

rodzeństwo Toli :)
Obrazek
BLOG CIĄZOWY KALINY

Moje Aniołki 9tc 12.06.06 i 6tc 12.03.07
Avatar użytkownika
cynnamon
Dobry Duch
Dobry Duch
 
Posty: 3062
Dołączył(a): 11 września 2005, o 23:40
Lokalizacja: Warszawa
Dzieci: wyczekana córeńka Tola - ur. 21.12.2007 godz. 13.23
Moja historia: Starania trochę trwały, ale wreszcie jest z nami nasz cud. Teraz czekamy na rodzeństwo Toli.

Re: URODZIŁAŚ?OPISZ JAK BYŁO...

Postprzez kaja26 » 25 lipca 2010, o 21:05

wow pięknie się spisałyście dziewczyny! naprawdę ekspres :szczerżuj: to kiedy trzecie? :łoś:
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
kaja26
Dobry Duch
Dobry Duch
 
Posty: 3418
Dołączył(a): 7 maja 2005, o 23:10
Lokalizacja: Szczecin
Dzieci: Hanna Zofia urodzona 13.11.2007
Moja historia: asthenoteratospermia, 33 cykl starań -dzidzia jest wynikiem I udanej iui w cyklu po hsg:)

Re: URODZIŁAŚ?OPISZ JAK BYŁO...

Postprzez sylvia1 » 19 sierpnia 2010, o 13:08

ufff w końcu mogę opisać swój poród...

Od 34 tc chodziłam co tydz na KTG a co 2 tyg USG z przepływami ze względu na cukrzycę. W 38 tc pan dr zasugerował konsultację z ordynatorem co do rodzaju porodu. No ok to było w środę - konsultacja w pon. W tzw międzyczasie spadek zapotrzebowania na insulinę jeszcze się zwiększył co mnie niepokoiło. Bo takie spadki oznaczają padające łożysko - bardzo niebezpieczne. W pon ordynator zadecydował we wt na oddział i czekamy na wolne miejsce na porodówce aby zakończyć ciążę. We wt na USG waga małego ok 3380 g przepływy jeszcze w graniach normy. Od pon do środy praktycznie przestałam brać insulinę- w śr zapadła decyzja jak tylko będzie miejsce ide na porodówkę na wywołanie. W czw rano na spokojnie poszłam pod prysznic bo przecież na wolne miejsca się czeka czasem i cały dzień :). Wychodzę a dziewczyny z pokoju masz 10 min na spakowanie się położna była... W lekkiej panice szybko się spakowałam i zadzwoniłam do męża że zamiast do pracy jedzie do mnie. Po chwili przyszła położna po mnie i tak trafiłam na porodówkę z mokrymi włosami :D No ok zanim mnie przyjęli na spokojnie pobadali posprawdzali podpięli oksytocynę oni z obawą czy nie wrócę na patologię - ja z przekonaniem że pójdzie szybko max do 12 chcę urodzić... Skurcze śliczne na KTG ja mam ochotę żartować i chodzić niestety leżę pod KTG ze zwzględu na to łożysko. Nawet nie bolały aż się praktykantki dziwiły bo wychodziły poza skalę a ja nic jakbym @ miala. :fiu: :fiu: Dojechał mąż i tak liczymy te skurcze a czas leciii. Szyjka się wolno otwiera :zdegustowany: kurcze a miało być szybko nie? no nic poczekamy :fiu: Mąż mi w tzw międzyczasie śniadanie zrobił (na patologii nie zdążyłam zjeść). Skurcze dalej poza skalę a rozwarcie powoli ale systematycznie się powiększa. O 12 mam już 5 cm. Decyzja lekarki po badaniu to co przebije pani pęcherz pójdzie szybciej... Jakoś nieprzyjemne te przebijanie a wód dużoooo... No ok za to po odejściu sztucznym wód skurcze na skali się zmniejszyły o połowę za to bolesność wzrosła co najmniej trzykrotnie.O 13 dostałam obiad mąż mnie karmił między skurczami... Co 30 min sprawdzał mi cukier czy w normie. Ok 13:30 poprosiłam o ZZO. No na bohaterkę to ja się nie nadaję. Ok ale najpierw trzeba spr krzepliwość. Zanim sprawdzili i podali ZZO to się 15 zrobiła. W międzyczasie łamałam męzowi palce bo skurcze bolesne bardzo i co 2-3 min. Nic to ok... ZZO zakładali już przy skurczach co 1,5- 2 min cholernie bolesnych. :ups: No dobra ale jaka ulga- ponieważ rozwarcie szło wolno wysłałam męża na miasto niech coś zje. Jak wrócił to była 16:30. O 17 przestało działać ZZO a zaczęły się bóle parte :zdegustowany: :zdegustowany: :zdegustowany: Noż kurdę gdzie ten anestezjolog. Po zbadaniu lekarz powiedział że chyba cc bo mały źle wstawił głową nie przyparł brody do piersi i wstawił czubkiem- nie mam szans na poród SN - było 8-9 cm rozwarcia a że ZZO nie działało to mialam wszystko gdzieś marzyłam tylko o 1 - niech się skończy. Komentarz położnej- ale pan dr czarne wizje roztacza... Nie będzie tak źle... To było przed 17. Po chwili było już chyba 10 cm (bez znieczulenia to ja średnio kontaktowałam co się dzieje)... Przyszła położna zbadała i mówi no to rodzimy :niepewny: :niepewny: A nawet nie mialam siły spytac a co z tą głowką i cc? Cholera parłam i parłam dobrze że kazała mi kiedy przeć bo bym nie dała rady. Wysiłek był mega mlody tyłem główki szedł po odbycie wypychając wszystko co się dało :ups: :zdegustowany: Ten tył główki powinien przodować a nie czubek... Noż charakterek się uparł przy porodzie pokazać. :cwaniak: Ból był koszmarny. Pamiętam tylko wyrywki z rozrywki.W pewnym momencie wielka ulga przy kolejnym parciu młody wypadł jak z procy. Po drodze czułam nacinanie. Dostałam synka do przytulenia i ryczałam ze szczęścia. Młody trafił do pediatry na oględziny- mężowi kazałam iść i patrzeć na ręce czy wsio ok (ten nieszczęsny żołądek). A mi kazali urodzić łożysko - no pikuś nie? Po czym przy próbie przystawienia maluszka nagle zaczęło mi rwać film. I tu zaczęła się jazda. Kojarze że przy szyciu pan dr próbował żartować a ja tylko kojarzę jak szył i szył... była mowa o jakimś naczynku czy krwiaczku który pękł w czasie porodu. Po zmierzeniu cukru okazało się że nagle skoczył do190. Ciśnienie najpierw skoczyło do chyba 230/coś tam a potem spadło do 85/40. Jak przez mgłę pamiętam że kolejny raz próbowano mi przystawić małego ale ostatnie co pamiętam że go przytulam podnoszę głowę a kolejne wspomnienie to już małego nie ma a mąż ma dziwnie przestraszoną minę. :niepewny: PO czym kolejny raz odpłynełam. otwierając kolejny raz oczy miałam maseczkę tlenową a pani dr tłumaczyła mi i mężowi że jedynie krew muszą podać bo morfologia kiepska - hemoglobina spadła do poziomu 5,5. Spytaliśmy czy jest alternatywa- nie nie ma bo leki te nie z krwi już mi podpięto pod kroplówkę ale za niska ta hemoglobina... No ok jak nie ma wyjścia... Po czym znowu kolejny raz urwal mi sie film ( a ile takich urywek nie pamiętam). Małego wzięto na noworodki. Bo i tak ja się nim nie zajmę... Mąż pojechał do domku sie przebrac i zamierzał siedzieć po powrocie przy mnie twardo. Chwilkę leżałam sama ale często przychodziła praktykantka by sprawdzić czy nie zasypiam zagadywała mnie byle bym nie zasnęła. A po podpięciu krwi to już w ogóle pilnowali co chwilkę czy nic się nie dzieje. Po 1 kroplówce z życiodajnym płynem mogłam odłożyć maseczkę tlenową a i pani praktykantka nie musiała monologów uprawiać. Potem przyjechał mąż. Pokazał mi lusterko - wyglądałam koszmarnie. Przy którymś parciu coś zrobiłam nie tak bo białek oczu w ogóle nie było widać a twarz i ramiona do wysokości biustu miałam w fioletowe ciapki - wybroczyny. Atam wygląd - trudno. Ważne że potrafiłam juz ustami ruszać. Po 2 kroplówce jak dla wampira podjęto decyzję- osocze dostane już na sali ale nie normalnej a takiej po cc z monitoringiem. I pediatrzy podjęli decyzję że mały na noc zostaje u nich bo ja jestem za słaba by go dostać. :rozpacz: :rozpacz: :rozpacz: Cała noc leżałam pod jakimiś czujnikami. I myślałam o moim maluszku który gdzies tam sam bez mamy :lzy: Rano kazali nasiusiać do kaczki i umyli a ja o 9 postanowiłam sama wstać bo nie mogę tu leżeć moje dzieciątko czeka na mnie. Ledwo doszłam do łazienki i z powrotem. Ale dałam radę byłam dzielna... potem zjadłam sniadanie i w nagrodę ok 10 dostałam Stasia. Ledwo chodziłam (kalafior zamiast odbytu) wyglądalam tak, że do horroru bez charakteryzacji by mnie przyjęli ale nic to najważniejsze, że wszystko było ok bo mały był ze mną...

Mam nadzieję że nie zanudziłam i nie przestraszyłam was zbytnio. a opis pobytu w szpitalu to inna historia warta opisania.
Obrazek
sylvia1
Odwiedzam
Odwiedzam
 
Posty: 116
Dołączył(a): 2 stycznia 2010, o 10:27

Re: URODZIŁAŚ?OPISZ JAK BYŁO...

Postprzez perk@ » 19 sierpnia 2010, o 14:18

Ja cie sylvia, i plakac mi sie chcialo i smiac ( bo z humorem to opislalas), ale najwazniejsze ze sie skonczylo z Happy End! Dzielna babka z ciebie!
:przytul:
Niklas Max-jag älskar dig, du är allt jag nagonsin önskat mig, varje dag...varje stund jag älskar dig

Obrazek

Obrazek

http://nietoperki.wordpress.com/ o haslo zapraszam na PW :)
perk@
Wszędobylski
Wszędobylski
 
Posty: 1525
Dołączył(a): 13 lutego 2004, o 01:03
Lokalizacja: SWE
Dzieci: Niusiek-Plusiek :)
Moja historia: Niedoczynnosc tarczycy: Levaxin 75mg.
Omega3, ziolka 3 o. Sroki,folik
Staramy sie o potomka/e nr.2 :)

Poprzednia strona

Powrót do Poród

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość