strona główna forum czat kontakt
 szukaj
strona główna
nasze stowarzyszenie
nowości
artykuły
opowiadania «
  porody
  - Skurcze zaczęły się w nocy...
  - Na wizycie u ginekologa...
  - Termin miałam na...
  - Jest 6.00 rano...
  - Nie ma co się bać porodu!
  cuda
prezentacje
galeria
baza teleadresowa
baza leków
analizy
subskrypcja
forum
czat
członkowie stow.
kontakt

Skurcze zaczęły się w nocy...

Skurcze zaczęły mi się o około 2 w nocy, ale były na tyle słabe, że jeszcze usnęłam. O 3.00 już się nie dało. Skurcze były częste od 3 do 10 min. Pod koniec juz co 3 min. Jak przychodziły trudno było wytrzymać. Myslałam, że takie już zostaną. Myliłam się...

O 7.00 pojechaliśmy do szpitala - skurcze następowały co 2 min. Tam mnie zbadano, zrobiono lewatywę (za moją zgodą), zbadano tętno dzidziusia itd. Skorzystałam z wanny - troszeczkę pomagało. Dostałam różne leki na rozluźnienie i przeciwbólowe. Ale zaczęła się następna faza. Te skurcze nie były już tak przyjemne. Całe szczęście, że między nimi jest choć odrobinę przerwy. Trwały około 2 godziny. Później zaczęły się skurcze porodowe i one trwały około pół godziny. Potrwałyby nawet krócej, ale 3 razy źle parłam - chyba ze zmęczenia. Cały czas skurczów trwał 9 godzin. To było nawet krótko.

I... nastąpiła przepiękna chwila w moim życiu. Urodził się Tomuś i został położony na piersi. Wszystkie bóle minęły i przyszły mi siły - sama się dziwiłam skąd. Ten Skarb już jest z nami i cieszy nas każda chwila. Poród poszedł w zapomnienie - przynajmniej te bolesne chwile.

Autor: Anuś


 

   
strona główna - nasze stowarzyszenie - nowości - artykuły - opowiadania - prezentacje - galeria - baza teleadresowa - baza leków - analizy - subskrypcja - forum - czat - członkowie stowarzyszenia - kontakt
copyright © mamo.tato 2003-2004
konto: zaloguj mt_cms v04.01.21.1