strona główna forum czat kontakt
 szukaj
strona główna
nasze stowarzyszenie
nowości
artykuły
opowiadania «
  porody
  cuda
  - Cud po tylu latach
  - Samoistna owulacja przy PC...
  - Walczyliśmy do końca, nie ...
  - II krechy i moja historia
  - Miejsce cudownych zaciążeń
  - Gorąco zachęcam
  - Nadzieja dla wszystkich
  - Wbrew logice
  - Walka o małą Emilkę
  - Wbrew wszystkiemu - Natala...
  - To już rok...
  - Laparoskopia, endometrioza...
  - Mam PCOS i mam dziecko
  - Postanorektyczny chłopiec
  - Wyniki męża - złe
  - Ciąża przy PCOS
  - Diagnoza: Nigdy pani nie d...
  - Pani dziecko nie będzie żyć
  - Siódmy cud świata - Franek
  - Macica dwurożna
  - Starania
  - Ciąża przy słabych plemnik...
  - Kiepskie plemniki i prolak...
  - 3-letnia walka
  - Starania z genetyką w tle
  - Z taką prolaktyną brak sza...
prezentacje
galeria
baza teleadresowa
baza leków
analizy
subskrypcja
forum
czat
członkowie stow.
kontakt

Starania z genetyką w tle

Jesteśmy małżeństwem 4 lata... Znamy się wieki całe... Do decyzji o dziecku namawiał mnie mój mąż... Przez 7 lat łykałam tabletki hormonalne, więc postanowiliśmy zrobić 3 miesięczną przerwę i do pracy! Oboje - zdrowi jak rybki, pojechaliśmy na urlop i po powrocie stwierdziliśmy, że nie będziemy czekać tych 3 miesięcy, tylko 2. Wzięliśmy się do pracy i od razu sukces!

Było pięknie, do pierwszego USG. Rozpoczął się koszmar, którego diagnoza brzmiała: zespół Patau, czyli trisomia 13 chromosomu z translokacją. Żadnych szans dla maluszka. Synek urodził się w 26 tygodniu i zmarł po 40 minutach. Lekarze nawet nie chcieli nam go pokazać. Ale to nic, bowiem genetyk zakomunikował: 
- „Proszę Państwa, zwykła trisomia 13 chromosomu może się zdarzyć, ot pech, raz na 20.000 przypadków, ale z translokacją, pozwala sądzić, że któreś z państwa jest nosicielem dodatkowego 13 chromosomu, który będzie "sprzedawać" dziecku. Konieczna kontrola”. Przed nami 1,5 miesiąca oczekiwania na termin pobrania krwi i później kolejne 3 miesiące na wyniki, od których wszystko będzie zależało. W tym czasie ja jak szalona rozczytywałam się w informacje na fachowych stronach internetowych, gdzie zawsze to samo: jak z translokacją to źle.

I wreszcie 26.06.2003 pierwszy cud: pan genetyk oznajmił:
- „Jesteście Państwo zdrowi! Żadnych dodatkowych 13 chromosomów”.
Grzecznie przeczekaliśmy rok do stycznia 2004 i rozpoczęliśmy starania, podbudowani przez zaprzyjaźnionego bioenergoterapeutę, że na wiosnę zaciążę. I tu kolejny cud: dokładnie na wiosnę 08.04.2004 r. ostatnia miesiączka! 28 dni później test i są dwie kreseczki.

Ostatni jak na razie cud, to czwartkowa wizyta u doktorka od USG, który poprzednim razem, już w 11 tygodniu stwierdził, że chyba dzidziuś ma wadę genetyczną. Pan doktor pomierzył, popatrzył i z radosną miną orzekł:
- „Wszystko jest O.K.!”.

Mam nadzieję, że kolejny wielki cud stanie się na początku roku 2004! To takie nasze cudy. Uwierzcie, życie z wizją, że znów coś się pochrzani w chromosomach, paraliżowało nas... ale nasz przykład może być nadzieją dla wszystkich, którzy z genetycznych powodów stracili swoje dzieciątka!

Autor: Grydziu


 

   
strona główna - nasze stowarzyszenie - nowości - artykuły - opowiadania - prezentacje - galeria - baza teleadresowa - baza leków - analizy - subskrypcja - forum - czat - członkowie stowarzyszenia - kontakt
copyright © mamo.tato 2003-2004
konto: zaloguj mt_cms v04.01.21.1