strona główna forum czat kontakt
 szukaj
strona główna
nasze stowarzyszenie
nowości
artykuły
opowiadania «
  porody
  cuda
  - Cud po tylu latach
  - Samoistna owulacja przy PC...
  - Walczyliśmy do końca, nie ...
  - II krechy i moja historia
  - Miejsce cudownych zaciążeń
  - Gorąco zachęcam
  - Nadzieja dla wszystkich
  - Wbrew logice
  - Walka o małą Emilkę
  - Wbrew wszystkiemu - Natala...
  - To już rok...
  - Laparoskopia, endometrioza...
  - Mam PCOS i mam dziecko
  - Postanorektyczny chłopiec
  - Wyniki męża - złe
  - Ciąża przy PCOS
  - Diagnoza: Nigdy pani nie d...
  - Pani dziecko nie będzie żyć
  - Siódmy cud świata - Franek
  - Macica dwurożna
  - Starania
  - Ciąża przy słabych plemnik...
  - Kiepskie plemniki i prolak...
  - 3-letnia walka
  - Starania z genetyką w tle
  - Z taką prolaktyną brak sza...
prezentacje
galeria
baza teleadresowa
baza leków
analizy
subskrypcja
forum
czat
członkowie stow.
kontakt

3-letnia walka

Na pytanie o drogę moich starań w skrócie wyglądało to tak: Po półrocznym staraniu o dzidzię zdecydowałam się na pomoc lekarza. Na początku tradycyjnie temperaturki, czy jajeczkuję, monitorowanie owulacji, „Bebycylest” (chyba 5 razy) - aż myślałam, że mi jajniki rozsadzi - przerwy we współżyciu z mężem (oczywiście badanie zdolności męża) i nic… Po roku laparoskopia. Diagnoza: skręcone jajowody. Zostały ponacinane, co je miało naprostować. Słowa lekarza: „Do domu i do roboty!”.

Mijały miesiące i nic. Postanowiłam zmienić lekarza. Na wiele się to nie zdało. Jest o.k., jajeczkowanie jest, ale wspomożemy „Bebycelest-em” mówił. W porę wycofałam się z tego, chodzić miałam do tego lekarza co 2 tygodnie i za każdym razem wyciągał 50 zł i bez żadnych efektów. Od lutego tego roku odpuściłam sobie zupełnie, tłumacząc, że jak ma być dzidziuś to będzie. Nie teraz to za rok, a jak nie za rok to za 10 lat. Życie bez dziecka jest też atrakcyjne - ma się więcej czasu dla siebie, męża, koleżanek i inne przyjemności.

Los okazał się dla mnie przyjazny. Noszę w sobie szczęście, które teraz mierzy 2,5cm i bije mu serduszko. Można powiedzieć, że jestem szczęśliwa, bo mi się udało. Jestem w 10 tygodniu ciąży i jest wszystko o.k., ale stało się to dopiero po 40 tygodniach starań. To ponad 3 lata... Trzy lata się z mężem zastanawialiśmy co jest nie tak. Kupa badań, stresu, tłumaczenia sobie, że tak musi być. Aż tu nagle niespodzianka - istny cud od Boga i życie ma nowy sens. Warto czekać i mieć nadzieję.

Autor: Gosia27


 

   
strona główna - nasze stowarzyszenie - nowości - artykuły - opowiadania - prezentacje - galeria - baza teleadresowa - baza leków - analizy - subskrypcja - forum - czat - członkowie stowarzyszenia - kontakt
copyright © mamo.tato 2003-2004
konto: zaloguj mt_cms v04.01.21.1