strona główna forum czat kontakt
 szukaj
strona główna
nasze stowarzyszenie
nowości
artykuły
opowiadania «
  porody
  cuda
  - Mam PCOS i mam dziecko
  - Z taką prolaktyną brak sza...
  - Laparoskopia, endometrioza...
  - To już rok...
  - Wbrew wszystkiemu - Natala...
  - Walka o małą Emilkę
  - Wbrew logice
  - Nadzieja dla wszystkich
  - Gorąco zachęcam
  - Miejsce cudownych zaciążeń
  - II krechy i moja historia
  - Walczyliśmy do końca, nie ...
  - Samoistna owulacja przy PC...
  - Cud po tylu latach
  - Postanorektyczny chłopiec
  - Starania z genetyką w tle
  - 3-letnia walka
  - Kiepskie plemniki i prolak...
  - Ciąża przy słabych plemnik...
  - Starania
  - Macica dwurożna
  - Siódmy cud świata - Franek
  - Pani dziecko nie będzie żyć
  - Diagnoza: Nigdy pani nie d...
  - Ciąża przy PCOS
  - Wyniki męża - złe
prezentacje
galeria
baza teleadresowa
baza leków
analizy
subskrypcja
forum
czat
członkowie stow.
kontakt

Starania

Dawno mnie tu nie było, oj dawno. Przypomnę może tylko tyle, że bywałam na tym forum, kibicowałam i mocno trzymałam kciuki. Mieszkałam wówczas na dalekiej północy. Później z niej wróciłam i słuch o mnie zaginął. Już piszę dlaczego. Okazało się, że w pracy jest projekt do zrobienia „na wczoraj”, w czymś co robiłam 2 lata temu i praktycznie większość zasad zapomniałam. Projekt ważny i czasu tak mało, że siedzenie od 8.00 do 22.00 w pracy... Straszne. Oprócz tego doszły zasady bezpieczeństwa, nadzorowania sieci i zupełnie inny sposoby pracy. Mój tata poważnie zachorował (teraz jest już lepiej), na głowie mojej mamy została przeprowadzka do Łodzi (rodzice mieszkali poza Łodzią) plus problemy z załatwieniem formalności z kupcami. Rodzice przeprowadzali się blisko mnie, więc ja byłam trochę odpowiedzialna za nadzorowanie remontu.

Mijał kolejny miesiąc moich starań. Pomyślałam, że czas coś zrobić i zaczęłam mężusia karmić cynkiem, selenem, a siebie wiesiołkiem i wit. B6. Nie wiem czy z powodu stresu, czy po prostu wit. B6 mi nie służy… Jak zaczął się okres, tak nie mógł się skończyć. Wciąż były plamienia. Na szczęście ucięli ten zabójczy projekt, ale było powiedziane, że jak chcemy urlop, to mamy go brać od razu. Wzięliśmy, a że stwierdziłam, że mam wszystkiego dość, odstawiliśmy wszelkie brane specyfiki i pojechaliśmy na 2 tygodnie zasłużonego odpoczynku (załatwianego w zabójczym tempie). W tym czasie termometr schowałam do szuflady i stwierdziłam; „Trudno”. Postanowiłam również, że jeśli przez wakacje (minęło by wówczas 7 miesięcy starań) się nie uda, wybieram się do lekarza spytać co robić. Zawsze miałam niskie temperatury. Kiedyś któraś z forumowiczek zasugerowała, że może być to spowodowane złą pracą tarczycy, albo cos takiego. Po urlopie wróciłam do pracy, do innego projektu. W prawdzie też czasochłonnego, ale nie „na wczoraj”. Moja psiapsiułeczka załatwiła mi „aletris”, więc zaczęłam ją brać. Pomyślałam, że skoro wit. B6 nie dla mnie to może to? W każdym razie nie powinna zaszkodzić.

Później było spotkanko forumowe, gdzie poznałam Balbinkę, zobaczyłam w końcu Grydzię  i gdzie dzielnie zapewniałam, że do lekarza pójdę po wakacjach. A później się okazało, że jestem w ciąży...  Mimo że skończyłam I trymestr to wciąż nie mogę w TO uwierzyć. Forumowe Babeczki, chciałam podziękować tym, które mnie pamiętają, za podtrzymywanie na duchu. Chciałam podziękować Didzie za to forum, za informacje w nim zawarte, i Wam wszystkim za wiarę, że te cuda są możliwe.

Przeniosę się teraz na II kreseczki i mimo że nie będę zaglądać na forum tak często jak kiedyś, postaram się zaglądać do tych strających się, których grono opuściłam. No i kicham na monitor, aby zarazić wszystkie zarazkami ciążowymi. Będę trzymać mocno kciuki za każdą z Was. Ściskam Wszystkie Wspaniale, Dzielne Kobietki bardzo, bardzo mocno.

Autor: Trollka 


 

   
strona główna - nasze stowarzyszenie - nowości - artykuły - opowiadania - prezentacje - galeria - baza teleadresowa - baza leków - analizy - subskrypcja - forum - czat - członkowie stowarzyszenia - kontakt
copyright © mamo.tato 2003-2004
konto: zaloguj mt_cms v04.01.21.1