strona główna forum czat kontakt
 szukaj
strona główna
nasze stowarzyszenie
nowości
artykuły
opowiadania «
  porody
  cuda
  - Mam PCOS i mam dziecko
  - Z taką prolaktyną brak sza...
  - Laparoskopia, endometrioza...
  - To już rok...
  - Wbrew wszystkiemu - Natala...
  - Walka o małą Emilkę
  - Wbrew logice
  - Nadzieja dla wszystkich
  - Gorąco zachęcam
  - Miejsce cudownych zaciążeń
  - II krechy i moja historia
  - Walczyliśmy do końca, nie ...
  - Samoistna owulacja przy PC...
  - Cud po tylu latach
  - Postanorektyczny chłopiec
  - Starania z genetyką w tle
  - 3-letnia walka
  - Kiepskie plemniki i prolak...
  - Ciąża przy słabych plemnik...
  - Starania
  - Macica dwurożna
  - Siódmy cud świata - Franek
  - Pani dziecko nie będzie żyć
  - Diagnoza: Nigdy pani nie d...
  - Ciąża przy PCOS
  - Wyniki męża - złe
prezentacje
galeria
baza teleadresowa
baza leków
analizy
subskrypcja
forum
czat
członkowie stow.
kontakt

Diagnoza: Nigdy pani nie donosi ciąży

Mimo iż znacie moją historię, postanowiłam dopisać się do tego magicznego forum („Miejsce cudów”). Moja droga do Maciejki trwała ponad 4 lata i gdyby nie mój upór i Dida, na pewno nie byłoby Maciusia. Nie będę opisywać tego co przeszłam na początku, ale po wszelkich badaniach, diagnozach było pewne - nie mam swojej owulacji i muszę być stymulowana „Clo”.

Tyle razy czekałam na te 2 piękne, cudowne, zaczarowane kreseczki, że i tym razem byłam bardzo podekscytowana, a zarazem panicznie się bałam tej wstrętnej, okropnej jednej krechy. Z samego rana weszłam do łazienki, drżącymi rękami otworzyłam test, wg. instrukcji wkropiłam 3 kropelki i czekałam. Najpierw zobaczyłam jak zwykle jedną kreskę i patrzyłam jak cień przesuwa się w kierunku drugiego okienka. Nagle ku mojej radości zaczęła ukazywać się druga, najpierw cieniutka i bladziutka, ale po chwili zaczęła robić się coraz wyraźniejsza. Przeżyłam szok, tyle czasu na to czekałam, pobiegłam do męża, obudziłam go i zaczęłam płakać, pytałam co widzi? Jak powiedział, że 2 kreski, oszalałam ze szczęścia. Niestety to był dopiero początek moich problemów...

Trafiłam do szpitala w 8 tygodniu z krwawieniem. Bolał mnie brzuch, źle się czułam. Leżałam w święta i sylwestra, ale co tam, maluszek wszystko mi wynagrodził. W następne będziemy już razem. Wtedy nie wiedziałam, że moje maleństwo odejdzie od nas w 10 tygodniu. Dowiedziałam się, że zaraziłam się toxoplazmozą. Zakażenie było tak świeże, że jeszcze przez rok po poronieniu miana mimo leczenia ciągle rosły... a ja wpadałam w coraz większą depresję. Ponieważ po poronieniu miałam 2 zabiegi (za pierwszym razem źle mnie wyczyścili), a potem silny stan zapalny, postanowiłam zrobić laparo i histerio. Miałam z tym wiele problemów, ale w końcu udało się - załatwiłam sobie skierowanie i umówiłam się na termin zabiegu. Po badaniach czekałam z niecierpliwością na obchód lekarski. Byłam niemal pewna, że wszystko jest o.k., na macicy pewnie były zrosty i to one przeszkadzały mi w zajściu w ciążę.
 
Przyszedł lekarz, z głupkowatym uśmieszkiem na ustach powiedział mi, że mam wadę macicy (jednorożna), tylko 1 jajowód i że w ogóle nie będę miała dzieci, ponieważ nigdy nie donoszę ciąży. Praktycznie nie doszło to do mnie do końca, ale na samą myśl o tym, że nie będę miała dzieci strasznie rozpłakałam się. Pan doktor stwierdził, że to nie powód do takiej reakcji! Wyszedł… Możecie sobie wyobrazić jak strasznie się załamałam, nie wiedziałam nic o tej wadzie i byłam przekonana, że to koniec. Po wyjściu ze szpitala powiedziałam „NIE!!!!! Tak nie może być, ja będę miała dziecko i zrobię wszystko, żeby tylko mi się udało”. Poszłam do swojej ginekolożki, dostałam standartowo „Clo” i „Duphaston” i czekałam na USG (monitoring). Tu nasza kochana Dida wkroczyła w nasze życie, bo to dzięki niej zaszłam w ciążę. Miałam wziąć „Clo” jak zwykle - od 5-9 d.c., a wzięłam tak jak zaleciła Dida - od 3-7 d.c. Efektem były 2 piękne pęcherzyki w lewym jajniku i 2 w prawym (niestety tam nie mam jajowodu). Byłam szczęśliwa. W końcu lewy jajnik zaczął pracować. Pęcherzyki rosły pięknie, nawet za pięknie… bo urosły do sporych rozmiarów i nie chciały same pęknąć. Moja ginekolożka nie chciała nic przepisać na pęknięcie, ponieważ twierdziła, że zawsze jak zawsze pękały to i teraz sobie poradzą. Z wymiarów raczej nie miało się to potwierdić. Strasznie się bałam, że w jajniku, w którym mam jedyny jajowód zrobiły się torbiele i mogę go stracić. Wtedy już na pewno strącę szansę na swojego dzidziusia. Dida nie pozwoliła na to - dzięki niej ruszyłam na poszukiwanie zastrzyku. Była niedziela, a ja weszłam do apteki, powiedziałam wszystko kobiecie co i jak i wybłagałam ją o „Biogonadyl”. Obiecałam, że receptę doniosę w ciągu 2 dni (wtedy nie miałam bladego pojęcia z skąd ją wezmę, ale najważniejsze było to, że mam zastrzyk). Poszłam do mamy i sama go sobie zrobiłam (nie martwcie się – jestem pielęgniarką). Wiedziałam, że z tego cyklu już nic raczej nie będzie (pęcherzyki urosły zbyt duże), ale cieszyłam się, że przynajmniej nowy zacznę na czysto. Praktycznie nie wiedziałam czy pękły, bo będąc na ostatnim USG coś się popsuło i nic nie było widać. Tak więc pozostało mi tylko czekanie...

12-naście dni po owulacji zaznaczonej przez „FF” zrobiłam test. Kiedy zobaczyłam 2 kreski po prostu nie wierzyłam, że jednak się udało. Myślałam, że tak strasznie chcę zobaczy kreseczki, że moje oczy namalowały je na niby. Dopiero mój mąż potwierdził, że one na prawdę są.

W 8 tyg. trafiłam do szpitala, ale dalej nie będę tego opisywać, ponieważ wszystko napisałam w pamiętniku. Jedno jest pewne - Maciuś to najprawdziwszy cud na świecie!!! Wg. lekarzy nie powinno go być, a ja jestem najlepszym przykładem, że cuda się zdarzają. Tak więc dziewczyny, nie poddawajcie się i walczcie, bo naprawdę warto. Trzymam za wszystkie kciuki, żebyście jak najszybciej zobaczyły 2 kreski, a potem doznały takiego szczęścia jak ja.

Autor: Mała z Maciusiem


 

   
strona główna - nasze stowarzyszenie - nowości - artykuły - opowiadania - prezentacje - galeria - baza teleadresowa - baza leków - analizy - subskrypcja - forum - czat - członkowie stowarzyszenia - kontakt
copyright © mamo.tato 2003-2004
konto: zaloguj mt_cms v04.01.21.1