strona główna forum czat kontakt
 szukaj
strona główna
nasze stowarzyszenie
nowości
artykuły
opowiadania «
  porody
  cuda
  - Mam PCOS i mam dziecko
  - Z taką prolaktyną brak sza...
  - Laparoskopia, endometrioza...
  - To już rok...
  - Wbrew wszystkiemu - Natala...
  - Walka o małą Emilkę
  - Wbrew logice
  - Nadzieja dla wszystkich
  - Gorąco zachęcam
  - Miejsce cudownych zaciążeń
  - II krechy i moja historia
  - Walczyliśmy do końca, nie ...
  - Samoistna owulacja przy PC...
  - Cud po tylu latach
  - Postanorektyczny chłopiec
  - Starania z genetyką w tle
  - 3-letnia walka
  - Kiepskie plemniki i prolak...
  - Ciąża przy słabych plemnik...
  - Starania
  - Macica dwurożna
  - Siódmy cud świata - Franek
  - Pani dziecko nie będzie żyć
  - Diagnoza: Nigdy pani nie d...
  - Ciąża przy PCOS
  - Wyniki męża - złe
prezentacje
galeria
baza teleadresowa
baza leków
analizy
subskrypcja
forum
czat
członkowie stow.
kontakt

Ciąża przy PCOS

Tak naprawdę nie wiem jak tu zacząć, bo moja historia trwała 10 długich lat. Od samego początku, tj. od okresu dojrzewania miałam problemy z miesiączką, już wtedy podejrzewano, że to PCOS, a wtedy dopiero miałam 17 lat… Wiadomo, w takim wieku nie myśli się jeszcze od dzieciątku. W wieku 22-23 lat postanowiłam zrobić wszelkie badania, aby się przekonać, co mi tak naprawdę dolega. Z zaczęły badania, badania i badania. Lekarze potwierdzili PCOS. Jedyne wyjście to zabieg.

Od tej pory cały czas przekonana byłam, że czeka mnie zabieg. Gdy miałam te 22-23 lata dawali mi jakieś hormony, potem zastrzyki i sama miałam już dość, potrafiłam nie mieć okresu przez kilka miesięcy. Po kilku latach trafiłam do lekarza, który ustawił mnie na „DUPHASTON”. Super się czułam i bez problemu miałam bardzo regularne miesiączki (co prawda lekarze się dziwili jak oglądali moje badania hormonalne - wszystko było w normie).

W zeszłym roku w sierpniu postanowiliśmy, że zaczniemy znowu się starać. Lekarze ustawili mnie na „Clostilbegyt”. Byli bardzo zdziwieni, gdy mój organizm zareagował pięknymi pęcherzykami, ale nie mogły się przebić, no i niestety kolejna diagnoza - tylko zabieg.

W styczniu tego roku byłam gotowa do zabiegu - porobione wszystkie badania, termin wyznaczony… a ja stchórzyłam. Zwaliłam to na mieszkanie, które właśnie odbieraliśmy - teraz nie będziemy mieli czasu, bo mamy inne obowiązki - remont wymarzonego mieszkanka. No i zaczęliśmy remontować, wszystkie myśli skupiały się tylko na tym. Trwało to do końca czerwca, potem przeprowadzka, rozpakowywanie i nagle poczułam, że coraz więcej chce mi się jeść, częściej chodzę do toalety. Zwalałam to na wysiłek fizyczny, bo cały czas coś było do roboty.

Rozmawialiśmy wspólnie o terminie zabiegu, że w końcu nadszedł czas. Najpierw wakacje w sierpniu, potem zabieg we wrześniu. Któregoś dnia kupiłam test, bo pomimo brania „Duphastonu” nie miałam okresu. To było dla mnie dziwne, jeszcze nigdy tak się nie zdarzyło. Wstałam rano, mojego męża nie było, patrzę… a tu DWIE KRESKI! Nie wierzyłam, naprawdę. Czytałam instrukcję testu z 5 razy, czy na pewno... No i jestem w ciąży - siódmy tydzień. Super się czuję, nie mam w ogóle nudności, zawrotów głowy, ani nic takiego, wyniki badań świetne. Jedyne co, to że co godzinę chce mi się strasznie jeść. Cała moja rodzina szczęśliwa, to będzie pierwsze dzieciątko w rodzinie.

Dzisiaj mija 7 tydzień. W przyszły czwartek idę kolejny raz na USG, gdyż podobno były dwa zarodki. Jeden teraz jest pusty i muszę go kontrolować, a w drugim dzieciątko rośnie. Już widziałam bijące serduszko. Nie mogę się doczekać na to USG, zaczynam się martwić czy aby na pewno wszystko w porządku. Chyba każda mamusia martwi się czy wszystko jest dobrze. Szczerze mówiąc tak dobrze się czuję, że trudno mi sobie wyobrazić, że jestem w ciąży, ale jest to cudowne uczucie. Życzę każdej z was, aby mogła poczuć jak to jest. Tyle lat czekałam i zawsze jak moja któraś koleżanka była w ciąży, zadawałam sobie pytanie czy dane będzie mi doświadczyć tego, czy kiedykolwiek będę nosiła w sobie maleństwo, moje i mojego męża. No i jakoś cudem się udało.

Wszyscy co przeczytają moją historię - głowa do góry. Na pewno się wszystko uda. Ja wiem, że w moim przypadku to naprawdę cud. Tak wiec, będzie cudowne maleństwo, którego już wszyscy kochają i wierzę, że wszystko będzie dobrze. Jak mi się już jakoś cudem udało zajść w ciążę, to sam przebieg będzie bardzo udany. Cieszę się, że moja historia może komuś pomóc i dodać odrobinę otuchy.

Autor: Agnieszka


 

   
strona główna - nasze stowarzyszenie - nowości - artykuły - opowiadania - prezentacje - galeria - baza teleadresowa - baza leków - analizy - subskrypcja - forum - czat - członkowie stowarzyszenia - kontakt
copyright © mamo.tato 2003-2004
konto: zaloguj mt_cms v04.01.21.1